Forum Olga Bończyk Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Radosna twórczość :) cz.2
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 18, 19, 20  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Olga Bończyk Strona Główna -> KOSZ
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gwiazda0
fan



Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 412
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z pokoju bez klamek ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:21, 02 Sie 2008    Temat postu:

no to ja czekem na "jadnorazówki" heh Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
andzia
Administrator



Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 891
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Tarnow/Krakow
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:34, 02 Sie 2008    Temat postu:

to teraz ja

Stan fizyczny Uli zezwalał na rozmowę z policją. W drzwiach jej sali stanęła średniego wzrostu kobieta, o krótkich ciemnych włosach i sympatycznej twarzy, zapukała.
- Możemy pogadać? Jestem z policji.
- Boję się, to przez niego! – zaczęła się trząść i płakać
Policjantka podeszła do jej łóżka z kieszeni wyjęła chusteczki. Podała jej. Ta patrzyła na nią ze zdziwieniem. Dobre pół godziny siedziały w kompletnej ciszy. Jedynie Ula przyglądała się kobiecie, a ta jej. W pewnym momencie Ula odezwała się:
- My się już chyba znamy? Pani Ania?
- Kojarzę twoja twarz, ale nie mogę skojarzyć żadnej sprawy, w której się spotkałyśmy.
- Jakies pół roku temu, ulica Szuwarkowa.
- Nadal nie kojarzę, przykro mi.
- A wydawało mi się, ze policja ma dobra pamięć. Najwidoczniej tam gdzie nie trzeba. No cóż trzeba jej co nieco przypomnieć – rozmawiała sama ze sobą w duchu – No więc – zaczęła niepewnie – chodziło o to w tej sprawie o pewnego faceta, którego ponoć zabić. Taki jak na faceta nie za wysoki, przepakowany, łysiejący brunet.
Kobieta zamyśłiła się, przygryzła wargę. Zdawało się, że nadal nie pamięta. Jednak po mału zaczęła kojarzyć pewne fakty i w końcu przypomniałą sobie.
- A tak faktycznie. Ale teraz to chyba inna sprawa. Dostaliśmy sygnał ze szpitala, że ktoś Cię skrzywdził.
Ula nic się nie odzywała, tylko słuchała. Po jej policzkach znów spłynęły dwie wielkie, słone łzy.
- Boje się. On...To tylko pogorszy sprawę...Boję się...
- Widzę, że dziś nie pogadamy. Jak zmienisz zdanie znasz do nas numer.
- Mhy.
Zegar w szpitalnej izbie przyjęć wskazywał 16. Gocha siedziała już tak dobre cztery godziny.
- Jezu ile to trwa? Boże, a może... Przecież jak nas uczyli, jak to robić to to poszło szybciej. Jeszcze ktoś usiłuje się do mnie dodzwonić od rana. Oddzwonię. – rozmyślała.
Łączenie trwało chwilę. Zgłosiła się poczta.
- Edyta Kuszyńska, zostaw wiadomość.
- Dzień dobry, mówi Małgorzata Drozd, nie wiem kim pani jest, ani czego chce. Jeśli to pilne to proszę oddzwonić.
Nie wiadomo kiedy na zegarze pojawiła się 17. Z za drzwi gabinetu zabiegowego wyłonił się jakiś lekarz, a po chwili na noszach wyjechała Gabrysia. Była półprzytomna, jej twarz była czerwona i lśniąca od łez. Za rękę trzymała tą lekarkę, która przedtem zabrała ją z jej rąk. Podążyła za nimi. Przy drzwiach sali zatrzymała się, obserwowała co się dzieje. Gdy Edyta skończyła podeszła do niej. Chciała zacząć rozmowę, ale nie wiedziała jak. Tyle razy już rozmawiała z ludźmi o tym, ale teraz chodziło o jej siostrę.
- Ty jesteś kims jej bliskim?
- Tak, to moja siostra. Co z nią?
- Będzie dobrze. Jest osłabiona i w wystraszona. Ale udało mi się zdobyć jej zaufanie.
- Proszę mnie nie okłamywać, jestem, jestem – z trudem wychodziły jej te słowa z gardła
- Wyrzuć to z siebie. – próbowała nakłonić do rozmowy Edyta
- Jestem na medycynie. Na piątym roku. Trochę się oriętuję. Także...
- Chcesz znać całą prawdę?
- Tak, nawet tą najgorsza.
Edyta objęła ja ramieniem. Wyszły z sali małej, która akurat zasnęła. W dyżurce siedziały kolejna godzinę. Około 19 Gośka zerwała się na równe nogi. Niczym poparzona wrzątkiem wybiegła z dyżurki, po drodze potrącając Adama. Ten się na nia popatrzył ze zdziwieniem, wzrószył tylko ramionami i wszedł do dyżurki.
Ula biła się z myślami co zrobić, bała się obciążać tego człowieka, bo to w końcu jej ojciec, ale z drugiej strony jakby miał jeszcze raz takie coś zrobić jej, albo nie daj Bóg Gabie, to już wolała powiedzieć całą prawdę. Jakby na jej zawołanie w drzwiach sali pojawiła się Edyta.
- Nie śpisz jeszcze?
- Nie, a która jest? Myślałam, możemy pogadać?
- Późno, jak dla Ciebie, jest –sięgnęła do kieszeni, po telefon - zarz wracam, telefon zostawiłam w zabiegowym popołudniu.
- Dobrze, poczekam.
Edyta wrócila się po telefon. Kilka nie odebranych połączeń od znajomych i pacjętów. I ta wiadomośc na poczcie. Odsłuchała. Oddzwoniła. W telefonie zabrzmiał znajomy głos. Ale rozmowa była krótka, tylko suche fakty i prośba, aby przyszła do siostry.
Lekarka przemierzając korytarz z powrotem w stronę sali Uli zastanawiała się o czym dziewczyna chce z nią rozmawiać. Zegarek w jej komórce wskazywał 23. Gdy wkońcu była u nastolatki, ta leżała na boku, odwrócona od drzwi, sprawiała wrażenie smacznie śpiącej. Edyta podeszła bliżej najciszej jak się dało, żeby nie obudzic pacjętki, a zarazem poprawić zaplątana kroplówkę. Ula poczuwszy znajomy dotyk na swojej dłoni złapała ja i zatrzymała lekarkę przy sobie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
glina417
fan



Dołączył: 30 Cze 2008
Posty: 423
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: KrK
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:04, 02 Sie 2008    Temat postu:

Andzia super!!! Wesoly ja postaram sie jak najszybciej cos stworzyć, bo się zatęsknie, a tak to bedę miała zajęcie pomiędzy czytaniem, pichceniem itd czekam z niecierpliwością na cd i też innych opowiadanka /hehe Nusia będzie miała spooooooro czytania jak wróci Wesoly/
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gwiazda0
fan



Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 412
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z pokoju bez klamek ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:00, 02 Sie 2008    Temat postu:

super Wesoly czekam na C i na Twoje glina tez..i reszty też Wesoly


a teraz ja..pamiętacie moje pierwsze opowiadania? O Edycie i Kubie...Magdzie i o Łosiu...na forum pisze CD tego ale nie napisałam ślubu K&E,wię pozwolicie,ze napisze teraz:

trzy dni przed ślubem:
-Kuba....no pośpiesz sięę!!!
-już idę...
-kubaaaaaaa......
-ok..my idziemy dziewczyny!
Ok! - odpowiedziały mu Magda i miesiąc wcześniej zaadoptowana Ola
-cześć! - pożegnali się przyszli Burscy i wybiegli z mieszkania jak burza.

-EDYTA! - usłyszała glos szwagra.
-cześć szwagier - przytulili się
-cześć. jak lot? - spytał Kuba
- a dzięki..ok
-ej..a gdzie moja siostra? - spytała Edyta rozglądając się na boki
-tutaj. - usłyszała czyjś głos.
zza pleców Damiana (Edyty szwagra) wyłoniła się Mirka. Edyta patrzyła na nią zszokowana.
-M..Mirka? - odpowiedział tak samo zdziwiony Kuba
-yhm..milo cię widzieć...szwagier - Edyta nadal patrzyła na nią zszokowana ale tym razem popłynęło po jej policzkach kilkanaście kropel łez...łez szczęścia.
-miałam operacje...powrócił mi słuch i jestem teraz normalną kobietą,a nie...
-oh..zamknij się. - powiedziała Edyta przytulając siostrę do siebie.
-coś czuje że ta noc będzie przegadana... - powiedział Kuba szeptem do Damiana
-ej..słyszeliśmy to - oburzyła się Mirka i wszyscy się roześmieli
-chodźmy już z tego lotniska - zaproponowała Edyta i skierowała się razem z Mirką do wyjścia

-jedziesz jutro ze mną i z dziewczynami? - spytała Edyta Mirkę,kiedy byli w samochodzie
-no pewnie! a gdzie?
-mam jutro ostatnia przymiarkę....
-O! - uradował się Kuba - ja tez jadę!
-chciałbyś...
-no...albo poczekam do ślubu...i do nocy poślubnej - rozmarzył się Kuba. Edyta lekko trzepnęła go w ramię
-lepiej prowadź,co?
-Mirka...masz może instrukcje obsługi Edyty?
Edyta się roześmiała
-dzisiaj śpisz na kanapie.
-yhm..za godzinę zmiękniesz
-nie....nie masz prawa wstępu do sypialni w nocy
-ale...a kto przeczyta ci bajkę na dobranoc?
Edyta wyjęła spod siedzenia pustą butelkę od coli i uderzyła go delikatnie w tył głowy
-AŁŁŁŁŁŁ!!!!! to bolalO!!! - udawał - niebezpiecznie jest jak siedzisz za mną w samochodzie...
-yhm..a ty jak..
-nie kończ! - zaśmiała się Mirka

-JESTEŚMY!!!! – ryknął Kuba.kiedy przekroczył próg mieszkania.
-nie do ucha! – oburzyła się Edyta


-ale pięknie wyglądasz...- zachwyciła się Mirka,kiedy następnego dnia ona z Edytą i
z dziewczynami byli na ostatniej przymiarce sukni ślubnej.
- brzuch mi wystaje....
-jasne...to głowa ci wystaje a nie brzuch – powiedziała Magda
-chyba za dużo przebywasz z Kubą. – roześmiała się Edyta i weszła do przymierzalni


-pfff.....spać mi się chce. – powiedziała Ola patrząc na kawę którą piła Edyta w kawiarni
-to jak wrócimy to się położysz,ok.?
-pójdę teraz...
-idę z tobą. Umówiłam się z Sebastianem.
-cześć.
-pa.
Dziewczyny wyszły,a siostry zastałe same.
-ok..teraz opowiadaj co tam u ciebie – powiedziała Edyta
-wszystko po staremu..prawie.
-ale dlaczego nie powiedziałas,że masz operacje? Przyjechałabym....
-chciałam ci zrobić niespodziankę.... cieszysz się?
-ja? No pewnie! Ale tak między nami to myślałam że przyjedziecie z małym berbeciem albo będziesz miała brzuszek..
-staramy się....
-to trzymam kciuki...
Mirka się roześmiała
-dzięki siostra


-no nareszcie jesteście....- przywitał się Kuba,kiedy siostry wróciły do domu.
-nie było nas trzy godziny...
-yhm..-kuba zaczął zaglądać Edycie za plecy
-czego szukasz?
-sukni.
-hahaha....zobaczysz jutro. – pocałowała go w nosek i poszła do kuchni
-twoja siostra mnie kiedyś wykończy – westchnął do Mirki
-Edyta wygląda przepięknie ...tyle ci powiem
-ale ona we wszystkim wygląda cudnie! Proszę cię!
-poczekaj do jutra – i poszła do Edyty
-rodzina –westchnął i poszedł do sióstr

pod kościołem zebrali się wszyscy przyjaciele Edyty i Kuba,oraz pani Melodyjko, i dalsza rodzina przyszłych małżonków. Największym zaskoczeniem dla Edyty i Kuby było pojawienie się jego matki z nieznanym mężczyzną - jak się później okazało – mężem Barbary.
-wyglądasz przecudownie ,wiesz? – szepną Kuba do ucha Edyty przed wejściem do kościoła
-starałam się.
-i ci się udało.....

-ja Jakub biorę Ciebie Edyto – łzy zakręciły się w oczach Kuby - za żonę i ślubuję Ci miłość wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
-ja Edyta biorę Ciebie Jakubie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.

- Edyto, przyjmij tą obrączkę jako znak – włożył jej obrączkę na palec - mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
-Jakubie, przyjmij tą obrączkę jako znak –włożyła mu na palec obrączkę – mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego .
nie kryli wzruszenia. Teraz obydwoje płakali ze szczęścia jak Bobry.
-ogłaszam was mężem i żoną.... – Kuba podszedł do niej i ją pocałował delikatnie, a w całym kościele zabrzmiała muzyka „Ave Maryja”. Wyszli z kościoła. Zaczął się sypać ryż i grosiaki na szczęście. Potem życzenia, pamiątkowe zdjęcia od kościołem i pojechali do hotelu w którym miało odbyć się wesele. Na dzień dobry zostali przywitali uroczyście – chlebem, solą i kieliszkiem wódki.

-a teraz zapraszam państwa młodych na swój pierwszy taniec tego wieczoru.
-chodź...żono....
Ustali na środku parkietu i z głośników poleciała piosenka pt. „Tylko mnie poproś to tańca”. Zaraz dołączyli do niech Magda z Sebastianem, Mirka z Damianem, Lena z Witkiem, Barbara z mężem, Mariolka z Henrykiem, Marta ze Sławkiem, Van Graff z Bożenką, Konica z Beatą i Ola z Tomkiem. Muzyka się skończyła i z głośników poleciał „Prawy do lewego” a Edyta z Kubą tańczyli nadal wolno,przytuleni do siebie
-zobacz... jak oni razem ładnie wyglądają – zachwyciła się Mariola
-tak... – odpowiedziała Marta


- wyobraźcie sobie dwa krzaczki truskawek i na nich po jednej truskawce. I te truskawki, to Edyta i Kuba – zaczęła swoją przemowę Mirka – kiedy te truskawki dojrzały, urwały się ze swoich krzaczków i wyjechały na studia do Kazimierza. Od razu wiedzieli, że chodź pochodzą z innych krzaczków są sobie przeznaczeni. Wiedzieli, że kiedyś ustaną na ślubnym straganie, ale jednak ich drogi się rozeszły. Żyli oddzielnie przez 10 lat. kiedy zaczęli razem pracować, działo się wiele rzeczy...dobrych i złych ,ale wiedzieli, że zbudują sobie swók własny krzaczek...minęły trzy lata. Wreszcie stanęli na ślubnym straganie, a w ich życiu pojawiły się malinki – Magda i Ola.. i jeszcze nie zapomnijmy o ananasie – Łosiu. Ich kochanym piesku – poleciała ballada Elvisa Preysleya. – i życzę wam, żeby ten was krzaczek trwał jak najdłużej..
Zabrzmiały brawa. Po toaście Mirka podeszła do nich.
-przemowę, to miałaś niezłą – pochwalił ją Kuba
-dzięki...

wiązankę ślubną złapała Magda. Gdy Edyta przechodziła koło Sebastiana, rzekła do niego krótkie : „uważaj”

było już po siódmej rano. Wszyscy już spali oprócz truskawek, Mirki i Damiana.
-no taaakk..i nici z naszej nocy poślubnej – powiedział smutny Kuba do ucha Edyty
-ale może być dzień – odpowiedziała mu Edyta
-no dobrze. My już idziemy...cześć wam.
-cześć – odpowiedzieli Burscy i Mirka z mężem poszli w kierunku pokoi


stała przy oknie. Podszedł do niej i objął ją w pasie. Ona odwróciła się i bardzo namiętnie go pocałowała ,zdejmując jednocześnie mu koszulę. Zaczął całować jej szyję. Zdjął jej suknie i zaniósł na łóżko.....

a co się tam robiło, pozostanie to ich słodką tajemnicą Mruga

KONIEC....


Ostatnio zmieniony przez gwiazda0 dnia Nie 0:39, 03 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mada
Gość






PostWysłany: Nie 10:09, 03 Sie 2008    Temat postu:

Suuuper Wesoly Będzie cd?
Powrót do góry
Asiulka
bywalec



Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:28, 03 Sie 2008    Temat postu:

kuuul Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
joan0205
Gość






PostWysłany: Nie 23:08, 03 Sie 2008    Temat postu:

gwiazdka, super! czekam na kolejne opowiadanie:)
Powrót do góry
glina417
fan



Dołączył: 30 Cze 2008
Posty: 423
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: KrK
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:24, 03 Sie 2008    Temat postu:

gwiazda śliczne :*, ja postaram się jutro skonczyć jedną z jednorazówek bo dziś wróciłam tak wykończona /jakbyście musieli ganiać po ogrodzie z pół rocznym beaglem, a własciwie pół roczną bo to ona, to też byście potem zasypiali nad kompem/
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Madeline
fan



Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 356
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: WhiTe rOOm
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 0:26, 04 Sie 2008    Temat postu:

faaaaajne no i o truskawkach jeszcze fragment <lol2> ...to juz wogole mi sie podoba xD Mruga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
glina417
fan



Dołączył: 30 Cze 2008
Posty: 423
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: KrK
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:54, 05 Sie 2008    Temat postu:

glina417 ma zaszczyt przedstawić....... JEDNORAZÓWKĘ o nie mam pojęcia jakim tytule - jak ktoś ma koncepcje to bede wdzięczna za nadanie tytułu /z góry przepraszam za ilość ale ostrzegalam - u mnie w wordzie dokładnie 6 stron i 11 linijek/

Słońce własnie zachodziło i powoli zapadał zmierzch. Na małym dworcu kolejowym w niewielkiej miejscowości zostało niewlele osób. Na peronie były trzy osoby; młode małżeństwo, najwidoczniej świeżo upieczony małżonek był czymś wyraźnie zdenerwowany bo kręcił się nerwowo po peronie, jego towarzyszka siedziała na walizce i usiłowała go uspokoić. Drugi z mężczyzn, mlody chłopak w przeciwieństwie do nich stał spokojnie, w uszach miał słuchawki i w milczeniu oczekiwał na pociąg, nie zwracając na nich uwagi. Całą sytuację obserwowała grupa okolicznych pijaków, siedzących na pobliskiej ławce z puszkami w rękach i rozmawiających głośno.
Przyjechał pociąg, oczekujący na peronie ludzie wsiedli do niego. Z jednego z początkowych wagonów wysiadła młoda dziewczyna. Trzymając w ręku średniej wielkości torbę stanęła na środku peronu i rozejrzała się. Widać było, że teren nie jest jej obcy bo już po chwili pewnie ruszyła w stronę głównej drogi.
- ej mała idziesz z nami na piwo?! - krzyknął w jej stronę jeden z pijaków, nawet się nie odwróciła
- zostaw, widzisz, że nie ma ochoty na rozmowę - usłyszała odpowiedź drugiego z nich
- jakaś taka "niekontaktowa" - podjął rozmowę trzeci z nich
- dajcie jej spokój - głos jego poprzednika urwał tę pogawędkę na jej temat, w duchu była mu wdzięczna.
Minęła park, za którym bylo widać śwatła. Znała to miejsce, wiedziała, że po tamtej stronie parku jest szpital, choć nigdy w nim nie była. Za to jako dziecko często w czasie wakacji bywała w parku i lubiła obserwować odjeżdżające i przyjeżdżające pod szpital karetki, krzątających się lekarzy i całą tą "bieganinę" wokół przywożonych pacjentów. Stawała zawsze w tym samym miejscu, przy koncu parkowej alejki, między jakimś krzewem, a drzewem klonu, za którym można się było zawsze schować gdy któryś z lekarzy lub pracowników szpitala zauważył, że ich obserwuje. Czasem tylko uśmiechali się do niej.
Przypominała sobie teraz te chwile. Zatrzymała sie na moment, zakaszlała, przełożyła torbę na drugie ramię i ruszyła pośpiesznie dalej. Chciała dotrzeć na miejsce zanim zrobi się całkiem ciemno. Bez trudu rozpoznała uliczkę, w którą ma skręcić, prowadziła bowiem do lasu i stało przy niej niewiele domów. Długo szła pod górę, domu zaczęły się przerzedzać i trzeba było przejść fragment drogi znajdujący się w lesie, wreszcie ujrzała znajome ogrodzenie i dotarła do furtki. Niewielki, piętrowy domek w świetle zachodzącego słońca, sprawiał miłe i przytulne wrażenie. Beżowe ściany i ciemnobrązowy dach, drewniane okna, średniej wielkości ogródek, ogromna huśtawka i niewielki taras nadawały mu dość zwyczajny ale przyjazny wygląd.
Sięgneła ręką do kieszeni bluzy i upewniła się czy w środku są klucze. Klucze do domu, który od 6 dni należał do niej. Kiedyś mieszkała tu siostra babci Albiny, przyjeżdżali tu jak była dzieckiem na całe wakacje. Sama nie wiedziała dlaczego akurat ona otrzymała ten dom, ale jedno było pewnie - kochała to miejsce i marzyła żeby kiedyś jej dom wyglądał tak samo. Nie była tu jednak od kilku lat, w wyniku różnych niezależnych od niej wydarzeń. Wyjęła klucze i weszła przez furtkę, ruszyła ścieżką prowadząca do drzwi. Jej wzrok przyciągnął dom który znajdował się powyżej. Kiedy była tu ostatni raz nikt w nim nie mieszkał a dom wydawał się być zaniedbany. Teraz był odremontowany, a wielki ogród był bardzo zadbany, w oknach świeciły się światła. "To widze, że mam sąsiada lub sąsiadkę, przynajmniej nie będę sama w tym lesie, oby tylko ktoś normalny..." - przeszło jej przez myśl i skierowała sie w stronę wejscia do swojego domu.
Otworzyła drzwi i zapaliła światło. Zamknęła drzwi od środka i klucze położyła na szafce przy drzwiach. Od razu skierowała się w stronę schodów i weszła na górę. Dom był tak rozplanowany, że kiedy przyjeżdżała tu z siostrami to każda miała swój pokój, skierowała sie więc do swojego. Wszystko wyglądało podobnie jak kilkanaście lat temu, było jednak nowe i urządzone dokładnie tak jak sobie to wymarzyła, to była niespodzianka. Oliwkowe ściany, drewniany parkiet, puszysty biały dywan i rozkładana jasnobrązowa kanapa, a w oknach bambusowe rolety. W rogu pomieszczenia stało biurko, na ścianie nad nim wisiał niewielki, płaski telewizor. W pomieszczeniu znajdowała się również szafa i regał, na którym były położone książki i jakieś drobiazgi. Pokój nie byl duży ale dość przestronny. W szafie na jednej z półek znalazła ręczniki, jeden mniejszy żółty, a drugi ogromny kąpielowy w ciepłym, pomarańczowym kolorze. Wybiegła z pokoju i przeszła się po pozostałych pomieszczeniach. Pokoje jej sióstr były również urządzone dokładnie zgodnie z tym co sobie wymarzyły. "Jest cudownie, babulinka, /bo tak ją żatrobiwie wszyscy nazywali/, dopilnowała żeby wszystko było tak jak sobie to zaplanowałyśmy kiedyś." - pomyślała - "Ktoś się musiał opiekować tym domem, kiedy wyjechała i nie wróciła. Niemożliwe żeby przez 3 miesiące nikt tu nie był.". Pobiegła na strych, miejsce gdzie spędzały razem każdy deszczowy dzień, a kiedy któraś chciała cos w samotności przemyśleć, szła tam wieczorem i siadała na czymś w rodzaju półki zamieszczonej przy oknie skąd można było obserwować niebo i okolicę. Wdrapała się na to i wyjrzała przez okno. Wychodziło wprost na sąsiedni dom, nadal świeciło się w nim światło, a w pokoju na piętrze krzątała się jakaś kobieta, trzymając na rękach kota. Nie chcąc jednak naruszać jej prywatności szybko zeskoczyła z okna i zaczęła przeglądać leżące na strychu rzeczy. Znalazła sporej wielkości skrzynię, bez wachania otworzyła ją więc i zajrzała do środka. Były tam zgromadzone różne rzeczy które pamiętała z dzieciństwa, kilka starych ubranek, jakieś rysunki, maskotki i ku jej zdziwieniu sporej wielkości książka, a własciwie zeszyt. Wzięła do ręki ten właśnie zeszyt i otworzyła na pierwszej stronie
- "Na pamiątkę dla moich policyjnych promyczków - Babulinka." - przeczytała na głos dedykację
Znów zaczął ją męczyć kaszel, poczuła ból głowy i zmęczenie podróżą. zamnknęła więc wieko skrzyni i z zeszytem w ręku udała się na dół do swojego pokoju. Odłożyła na biurko zeszyt, wyjęła z torby kilka ubrań, które były starannie złożone - "no tak trzeba będzie się jutro wybrać na jakieś zakupy", następnie wyjęła kosmetyczkę i z kosmetyczką i piżamą w jednej ręce, a ogromnym ręcznikiem w drugiej udała się do łazienki, która znajdowała się obok jej pokoju. Wzieła prysznic, przebrała się w piżamę, w łazience znalazła w szafce koc w moro, więc wzięła go ze sobą i wróciła do pokoju. Usadowiła się wygodnie na kanapie, otuliła kocem i zabrała za lekturę znalezionego na strychu zeszytu. Otworzyła i jeszcze raz przeczytała dedykację, zamyśliła się "po co przygotowała nam coś w rodzaju książki? o co w tym wszystkim chodzi?". Za następną stroną znalazła kilka zdjęć. Wzięła do ręki pierwsze z nich, były na nim cztery osoby. Uśmiechnięta kobieta trzymająca na rękach około roczne dziecko oraz dziewczyna mniej więcej w jej wieku, z poważną miną, trzymająca ręce na ramionach około 6-letniej dziewczynki.
- Nasze ostatnie wspólne wakacje... - szepnęła - przecież ta mała w kucykach to ja kilkanaście lat temu... za mną stoi Asia, starsza siostra, a obok niej Aleks, najstarsza z naszej czwórki...
Zaczęły powracać pojedyncze obrazy z przeszłości:
"ciepły, słoneczny dzień, w ogrodzie stoi wózek ze śpiącym niemowlęciem, a w pobliżu bawi się mała dziewczynka, na tarasie rozmawiawia dwoje ludzi wraz ze starszą kobietą, wybierają się w podróż na co wskazuje trzymana przez mężczyznę sporej wielkości torba, z domu wychodzi do nich jeszcze jedna osoba
- no zbieramy się, chodź bo nie zdążymy - słychać męski głos, podbiega do niego bawiąca się w ogrodzie dziewczynka i natychmiast laduje u niego na rękach,
- Tatusiu ale musisz jechać? Nie możesz jakoś przełożyć?
- nie córeńko ale jak najszybciej wrócimy
- Aleks, pilnuj je, pamiętaj o wszystkim...
- Tak mamo, jedźcie ostrożnie...
- Asiu! Trzymaj się i też opiekuj się siostrami
- Wiem, wiem...
...
- proszę się ładnie ustawić do zdjęcia, no już dziewczyny
- tak babulinko, wezmę tylko maleństwo na ręce, będzie jej wygodniej... Aśka uśmechnij się
- ja chcę koło Asi!
- Już? Gotowe!
...
wieczór, deszczowy dzień, na strychu bawi się mała dziewczynka, obok niej śpi niemowlę a na "półce" przy oknie siedzi obserwująca je czujnym wzrokiem starsza siostra, słychać kroki na stole, wchodzi najstarsza z sióstr i z trudem powstrzymując łzy, siada na dywanie i mocno przytula do siebie bawiacą się dziewczynkę
- I zostałyśmy całkiem same...
....
Przy furtce stoi małżeństwo i rozmawiają z młodą kobietą która trzyma na rękach niemowlę i dużą torbę, całość obserwują z pewnej odległości mała dziewczynka trzymana przez starszą
- Aleks wiesz, że tak będzie dla niej lepiej, ta praca nie umożliwia opieki nad dzieckiem... u nas będzie jej dobrze
- Tak wujku, opiekujcie się nią dobrze...
...
Dworzec kolejowy, jedna z dziewczyn z torbą w ręku usiłuje uspokoić małą, płacząca, wtuloną w nią dziewczynkę, druga stoi i ze smutkiem obserwuje tą sytuacje:
- Nie! Ja nie chcę żebyś jechała! Zostawisz mnie tak jak mama i tata!
- Obiecuję, że wrócę, naprawdę, wiesz, że muszę jechać do szkoły, żeby być dobrą policjantką... Będę Was odwiedzać
...
Komenda Policji we Wrocławiu, do środka wchodzi młoda kobieta trzmająca za rękę małą dziewczynkę
- O Aleks czyżbyśmy o czymś nie wiedzieli?
- To moja siostra... Jest teraz po moją opieką
- Proszę Was do mojego gabinetu, a Ty sie zajmij raportami...
- Oczywiście szefowo...
...
Gabinet szefowej wydziału, przy biurku siedzi płacząca kobieta i wpatruje się w zdjęcia młodego chłopaka, ostrożnie i powoli otwierają się drzwi i do środka wchodzi dziewczynka i wdrapuje się kobiecie na kolana
- Nie ma go już, zabili mi go, nie mam już syna...
- a ja mamy... też była szefową wydziału ale pojechali razem na akcje i zły bandyta ich zastrzelił...
- wiem kochanie...
- szefowo? to może spróbuję zastąpić Twojego synka, a Ty mi mamę?
...
korytarz, w pobliżu automatu do kawy
- Mamo, gdzie Aleks?
- W szpitalu, zaraz do niej pojedziemy
- Co z nią? Co z dzieckiem?
- Niestety... nie będziesz ciocią
...
szpital, na sali leży podpięta do kroplówki i aparatury medycznej kobieta, przy niej siedzi jakiś facet, krótka wymiana zdań i słychać sygnał oznaczający zatrzymanie akcji serca
- Aleks, trzymaj się... nie rób mi tego siostrzyczko... proszę nie zostawiaj mnie...
- Przykro mi nic nie dało się zrobić...

Najważniejsze wydarzenia z jej życia zapisały się w pamięci jak film. Odkąd pamięta, poza babulinką zawsze otaczały ją wyłacznie osoby związane z Policją. Mama - była komendantem w Komendzie Wojewódzkiej, tata również policjant choć o niższym stopniu, oboje wypełnili słowa ślubowania policyjnego "nawet z narażeniem życia". Od 6 roku życia opiekowała się nią Aleks, starsza siostra - policyjny psycholog, druga z sióstr - Asia również policjantka, na codzień wydawałoby się zimna i zdystansowana, dla niej zawsze ulubiona siostra, wyjechała i przeprowadzia się nad morze, sporadycznie utrzymywały ze sobą kontakt, a z młodszą siostrą nie miała kontaktu odkąd ta została zabrana przez brata mamy pod opiekę. KIedy skończyły się tamte pamiętne wakacje obie z Aleks wyjechały do Wrocławia gdzie ta pracowała w okolicznej Komendzie. Szybko się tam zaaklimatyzowała, wychowywała się pod opieką siostry i jej szefowej, dobrej znajomej ich rodziców oraz ich współpracowników, którzy szybko się do niej przyzwyczaili i traktowali często jak "kumpelkę z pracy", mogła na nich liczyć w każdej sytuacji. To oni, a zwłaszcza przełożona siostry, którą nauczyła się traktować jak matkę i tak się do niej zwracała po tym jak ta straciła syna, pomogli im przetrwać najtrudniejsze chwile. Utrata dziecka przez Aleks, potem jej postrzał i w konsekwencji śmierć. Po tym wszystkim, kiedy trochę ochłonęła dziewczyna zdecydowała się na wyjazd, a właściwie ucieczkę, ucieczkę w miejsce gdzie nie było złych wspomnień, gdzie czuła się bezpiecznie. Dlatego kiedy otrzymała ten dom, zdecydowała się przyjechać i zamieszkać tu na stałe. Zrozumieli to, choć wyjeżdżając usłyszała od szefowej, że cokolwiek się stanie, w każdej chwili może wrócić.
Położyła zdjęcie przy łóżku i sięgnęła po następne zdjęcie, było robione wcześniej niż tamto, tym razem była na nim mała, może 4-letnia dziewczynka, trzymana na rękach przez wysokiego, wysportowanego mężczyznę, oboje uśmiechnięci. - Tata... - szepnęła dziewczyna i w jej oczach pojawiły się łzy, odłożyła zdjęcie. Sama nie wiedząc kiedy, zasnęła.
Rano obudził ją świergot ptaków i silny ból głowy. Wstała i rozciągnęła obolałe poprzespanej na półsiedząco nocy mięśnie, wygrzebala z torby lek przeciwbólowy i zażyła go. W jakieś pół godziny później wyszła z łazienki, przebrana i gotowa do wyjścia. Do kieszeni bluzy włożyła portfel i zeszła na dół. Wychodząc wzięła klucze i zamknęła dom. KIedy znalazła się w ogrodzie, zauważyła biegnącego w jej stronę sporej wielkości kota. Kocisko bez trudu wskoczyło na balustradę tarasu i przyglądało się jej uważnie "To jest przecież kot tej pani z domu obok, widziałam go wczoraj z okna na strychu". Zwabiła go ruchem ręki, przyszedł pewnie i wskoczył jej na ręce, przytuliła go do siebie delikatnie i zaczęła głaskać
- Zgubiłeś się? - zapytała, cały czas go głaskając - zaraz zaniosę Cię do domu
Zaledwie jednak ruszyła w stronę furtki zauważyła, że przy furtce stoi jej sąsiadka, podeszła więc do niej
- Dzień dobry, to chyba pani kot, przyszedł na mój taras i własnie miałam go odnieść
- Dzień dobry, tak, dziękuje że go złapałaś... A Ty teraz tu mieszkasz?
- Tak, przyjechałam wczoraj...
- Wiem, widziałam, że zapaliło się światło, tu mieszkała Twoja babcia, tak?
- Soistra mojej babci... jako dziecko spędzałam tu wakacje
- Znałam ją dobrze, zanim wyjechała mówiła, że przyjedziesz, a kiedyś przyjeżdzałaś tu z siostrami?
- yyy tak, a skąd pani wie?
- po pierwsze to nie pani tylko Edyta - podała jej rękę, a dziewczyna niepewnie odwzajemniła gest również się przedstawiając - a po drugie to ja z Twoją najstarszą siostrą chodziłam do jednej klasy w podstawówce i liceum, potem ona wybrała psychologię, a ja medycynę ale jeszcze długi czas utrzymywałyśmy kontakt, Aleks opowiadała mi dużo o tym miejscu, ale odkąd wyjechała, nie kontaktowałyśmy się zbyt często... a co u niej? Przyjechała z Tobą?
- ona...... nie żyje - cichym głosem odpowiedziała dziewczyna spuszczając głowę
- przepraszam nie wiedziałam - pogłaskała ją po ramieniu - A Ty zdaje się gdzieś się wybierałaś?
- Tak, musze zrobić jakieś zakupy
- Ja zaraz też jadę zrobić większe zakupy, może wybrałabyś się ze mną? Odniosę tylko kota do domu...
- Nie chciałabym robić kłopotu...
- Ale daj spokój, żaden kłopot, będzie mi miło spędzić czas z siostrą mojej przyjaciółki, zaczekaj na mnie trzy minuty to zaraz wrócę i podjade po Ciebie autem.
Po chwili obie siedziały już w samochodzie, po drodze rozmawialy, o babulince, o Aleks i na wiele innych tematów. Dziewczyna kilka razy w aucie zakaszlała, jej towarzyszka spoglądała na nią wtedy z niepokojem
- Od dawna męczy Cię kaszel?
- Nic mi nie jest - odpowiedziała niechętnie - zaraz przejdzie
- Edyta?
- tak?
- to Ty opiekowałaś się domem pod nieobecność babulinki?
- tak, pomagałam jej też przy remoncie, nie miała siły jeździć i wybierać dla Was mebli i dodatków, dawała mi instrukcje i kartę, a ja jeździłam i wybierałam, a co nie podoba Ci się wystrój?
- dzięki... bardzo mi się podoba, dom jest taki jak kiedyś sobie z siostrami wymarzyłyśmy...
Dojechały na miejsce, coś w rodzaju targu i kilka niewielkich sklepików, miejsce, w ktorym we wszystkie potrzebne artykuły zaopatrywali się okoliczni mieszkańcy.
- No centrum handlowe to nie jest ale klimatycznie miejsce
- Tak, ma swój urok
Kiedy robiły zakupy Edyta przyjrzała się swojej towarzyszce i zauważyła, że ta czuje się coraz gorzej, była blada, ale po oczach i tym, że mimo tego, że zrobiło się ciepło nie zdejmowała bluzy poznała, że ma gorączkę. Kiedy doszły obładowane siatkami do auta i umieściły zakupy w bagażniku, dziewczyna nagle zaczęła bardzo kaszleć
- Nie podoba mi się ten kaszel - dotknęła dłonią czoła dziewczyny co utwierdziło ją w przekonaniu, że ta ma gorzączkę - zimno Ci?
- trochę, ale nic mi nie jest...
- daj spokój jestem lekarzem i trochę się na tym znam, podjedziemy do szpitala, poproszę kogoś żeby Cię obejrzał
- po co... wezmę jakiś lek i mi przejdzie
- o nie, jedziesz bez dyskusji... nie przekonasz mnie, jestem uparta... wsiadaj, no już!
- jestem przyzwyczajona...
W szpitalu okazało się, że dziewczyna jest odwodniona i niewiele brakło, a skonczyłoby się zapaleniem płuc. Kiedy podana jej kroplówka się skonczyła, lekarz zgodził się na to by wróciła do domu pod warunkiem, że nie zostanie sama i będzie dużo piła.
- ona mieszka sama, koło mnie w domu po tej mojej sąsiadce, opowiadałam Ci...
- to chyba będzie musiała zostać w szpitalu na dwa dni póki nie wydobrzeje trochę
- Edyta ja sobie dam radę sama w domu, nie zostanę tutaj
- dobrze nie zostaniesz tutaj, ale nie zostaniesz sama, ja sie Tobą zajmę, o ile nie masz nic przeciwko
Następne kilka dni Edyta spędziła, w domu swojej sąsiadki opiekując się nią. Przez ten czas bardzo się zaprzyjaźniły i dzięki niej na twarzy dziewczyny po raz pierwszy od śmierci najstarszej siostry zaczął gościć uśmiech. Edyta odnalazła też najmłodszą z sióstr i za jej namową ta wprowadziła się do domu, a starsza- Asia, czasem przyjeżdżała je odwiedzić. Czasem wpadała też w odwiedziny przełożona Aleks, lub któryś z jej współpracowników.
K O N I E C
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Madeline
fan



Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 356
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: WhiTe rOOm
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:39, 05 Sie 2008    Temat postu:

oo widze,ze jako pierwsza moge skomentowac Wesoly Wesoly
no więc... wg mnie...tekst bardzo obszerny Wesoly sporo opisów ( co jest wg mnie stanowczo na + ) i tak wogóle to myślałam,że cały czas czytam o Edycie xD troszke jej za mało, ale ogólnie całosc i pomysł b. fajna
Powrót do góry
Zobacz profil autora
glina417
fan



Dołączył: 30 Cze 2008
Posty: 423
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: KrK
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:53, 05 Sie 2008    Temat postu:

bo miało być więcej o niej ale poniosła mnie wena twórcza i jak zobaczyłam że to już 6 stron to musiałam zakończyć bo byście tydzień musieli potem na lekturze spędzić Jezyk

ale hmm.... ale w sumie to muszę pomyśleć nad czymś żeby było większość o samej Edycie, dzięki za koncepcje :* /jak narazie to mnie korci żeby napisać troche innego rodzaju bo takie o... Łosiach i p.Oldze, spróbowałam napisać kawałek i utknęłam, jakoś łatwiej jest połączyć realne osoby z wymyślonymi, postaciami z filmu, a trudno się pisze tak że główne postaci to realne osoby/
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gwiazda0
fan



Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 412
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z pokoju bez klamek ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 23:15, 05 Sie 2008    Temat postu:

bardzo mi się podoba Wesoly Wesoly ale zgadzam się z Madeline,że za malo Edytki Wesoly ale żeby była jasność - jest super ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
andzia
Administrator



Dołączył: 12 Sty 2007
Posty: 891
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Tarnow/Krakow
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:00, 07 Sie 2008    Temat postu:

i znowu ja


 Nie śpisz?
 Możemy pogadać?
 Owszem, możemy porozmawiać, ale o czym?
 O tym czyje to dziecko i poradzić się chciałam
W tym momencie Edyta usiadła na skraju jej łóżka. Zamieniła się w słuch.
 Ale to zostanie między nami?
 Tak. Nie bój się.
 Bo, bo to dziecko to, to jego ojcem jest... To on, on... – zaczęła płakać i co chwile urywała
 Wyrzuć to z siebie to Ci ulży.
 Bo on mnie, wtedy – na dobre szlochała
Ula siadła na łóżku, cała się trzęsła. Po jej policzkach spływały łzy. Lekarka przytuliła ją do swojego ramienia. Pozwoliła się wypłakać. Gdy nastolatka się trochę uspokoiła, odezwała się Edyta:
 To straszne, co Ci się przytrafiło. Pomogę Ci przejść przez wszystkie formalności związane z policja i śledztwem.
 Dziękuję. To znaczy, że powiedziałaby by Pani na moim miejscu policji o tym wszystkim? Ale ja – znów urwała i popatrzyła pytająco na lekarkę - ja się boję.
 Tak. A jak chcesz to będę przy tej rozmowie.
 Dziękuję.
Posiedziały jeszcze chwilę. Ula pomału zasnęła.
Kolejne były trudne za równo dla Uli, Gaby i Gośki. Najstarsza z dziewczyn miała wątpliwości co ma powiedzieć nawzajem siostrom. W końcu zdobyła się na odwagę i poszła do Edyty.
 Dzień dobry. Możemy porozmawiać? Jestem Gośka Drozd, jestem siostrą Gabrysi i Uli.
Lekarka uśmiechnęła się, zaprosiła straszą siostrę do wnętrza dyżurki.
 Ja przepraszam, za tamto wtedy....
 Nie masz za co. Co Cię do mnie sprowadza?
 Bo ja już nie umiem grać, boję się.
 Uspokój się, pomogę wam.
 Kiedy Ula wyjdzie ze szpitala?
 Jak wyniki będą dobre to na dniach. Ale ona nie może wrócić tam skąd ją zabrałam...
 Jak to? - zdziwiona i przerażona mina na jej twarzy – Ale pani doktor czemu ona nie może wrócić do domu?
 Nie, nie o to chodzi. Ula od kilku miesięcy przebywała w poprawczaku, gdzie pracowałam.
 Ale jak to, ja o niczym nie wiedziałam. Myślałam, że ona wyjechała...
Jej twarz była przerażona tym co właśnie usłyszała. Nie wiedziała co robić. Posmutniała.
- Już dobrze. Wiem, że to dla was trudne, ale co z waszymi rodzicami?
- Źle.
- Co to znaczy?
- Mama, z nią mamy chyba jedynie kontakt jako taki, a z ojcem, to wolę, żeby nie przekraczał więcej progu naszego domu.
- Gosia uspokój się, musisz przekonać Gabrysię, żeby porozmawiała z policją. I powiedziała prawdę.
- A co będzie z Ulą?
W głowie starszej siostry kotłowało się wiele myśli. Była przerażona świadomością i koniecznością przekonania młodszej siostry do powiedzenia prawdy obcej osobie. Już widziała w myślach przerażony wzrok swojej siostry. Wyszła z pokoju lekarskiego. Poszła do młodszej siostry. Leżała pod kolejną kroplówką. Przysypiała, w rękach trzymała jakąś zabawkę. Był to prezent, który dostała od Edyty, po dzielnym przetrwaniu ciężkich chwil związanych z zabiegiem i częstymi badaniami po nim.
Minął miesiąc od przywiezienia Uli do szpitala. Darek i Edyta zdecydowali, że wyniki są już na tyle dobre, że dziecku nic nie zagraża, że można wypuścić nastolatkę do domu. Jednak był problem, bo dziewczyna powinna wrócić do poprawczaka.
- Nad czym tak myślisz – Adam, wyrywając Edytę z zamyśleń
- Nad Ulą.
- A co z nią?
- Już dobrze, nie możemy jej pozwolić wrócić do poprawczaka. Ja tam już nie pracuję, więc nie będę mieć jej na oku. Boję się o to.
- A nie możesz tam wrócić?
- Nie bardzo...
- A co z jej domem?
- Ma dom, ale obawiam się że nie zazna tam spokoju.
- Trzeba spróbować. Rozmawiałaś z komisarzami, może coś wam podsunął jakiś pomysł?
Lekarka nie pomyślała o tym. Wykręciła numer do komisarz Ani, dłuższą chwilę rozmawiały. Jej twarz była nadal smutna. Nie było wyjścia, dopóki Ula nie zdecyduje się zeznawać przeciwko swojemu ojcu to musi wrócić do poprawczaka. Edyta podjęła męską decyzję:
- Adam... – zaczęła z pewnym zawahaniem
- Tak?
- Czy powinnam, albo nie raczej nie powinnam...
- Co powinnaś – Kuba wchodzący do lekarskiego
- Znasz Ulę?
- Tak, ale co ona ma tu do rzeczy?
- Jutro możemy ją wypuścić do domu, ale musi wrócić do poprawczaka. Ja już tam nie pracuję. A zależy mi na tym, aby mieć na nią oko. Jak się czuje, bo wiem, że tam się nią odpowiednio nie zajmą.
- To wróć do pracy tam, i po sprawie. – z bez troską w głosie Kuba
Edyta tylko z politowaniem popatrzyła na Kubę i wyszła z lekarskiego. Poszła zaglądnąć do Uli, a potem do Gabrysi. Obie spały, ale skrzypiąca podłoga w sali Gabrysi obudziła ją. Edyta podeszła do jej łóżka, poprawiła kołdrę i kroplówkę. Wychodziła, ale Gaba ją powstrzymała.
- Co ze mną będzie? Odbierzecie mnie rodzicom?
- A skąd Ci to przyszło do głowy?
- Bo Gośka jest taka dziwna...
- Nie – uśmiechnęła się – nie zabierzemy Cie rodzicom. A Gosia jest po prostu zmęczona. A teraz śpij.
Przykryła ją, posiedziała jeszcze chwilę, a potem wyszła. Była zdenerwowana i przybita. Czuła przez skórę, że źle się dzieje w domu dziewczyn.
Ula była w siódmym miesiącu. Udało się załatwić przepustkę na wizytę w domu. Święta spędziła w poprawczaku. Edyta jednak wróciła do pracy tam. Jednak postawiła ultimatum dyrektorce, ze pracuje tylko i wyłącznie do momentu gdy Ula zacznie rodzić, a potem obie już na pewno nie wrócą do tego miejsca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gwiazda0
fan



Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 412
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z pokoju bez klamek ;)
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:37, 07 Sie 2008    Temat postu:

- To wróć do pracy tam, i po sprawie. – z bez troską w głosie Kuba
Edyta tylko z politowaniem popatrzyła na Kubę i wyszła z lekarskiego


hehe Wesoly fajny fragment xD, ale całość jest jeszcze lepsza Mruga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Olga Bończyk Strona Główna -> KOSZ Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 18, 19, 20  Następny
Strona 9 z 20

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Programosy.
Regulamin